Pytanie: W jednej z niedawnych dyskusji w sandze powiedziałeś: „Większość guru to sadhanasiddhowie, pozostali są nitjasiddhami”. Inni nauczyciele gaudija zdają się mówić,, iż większość guru w naszej linii przychodzi bezpośrednio z siedziby Kryszny i są oni służebnicami Śrimati Radhiki. Jak więc mogą być sadhanasiddhami?
Odpowiedź: Trzeba wziąć pod uwagę szereg kwestii. Przede wszystkim w sampradaji gaudija były tysiące guru, a z biegiem czasu będzie ich jeszcze więcej. Większość z nich to guru sadhanasiddha. Powinno to dodawać otuchy wielu sadhakom dążącym do doskonałości!
W pismach istnieje bardzo niewiele odniesień, które mówią, jakiego rodzaju siddhą jest dany guru. Opisy kwalifikacji guru zawarte w śastrach nie obejmują tego, że musi on (lub ona) być nitjasiddhą. Przeciwnie, większość z nich mówi o wielbicielach, którzy osiągnęli doskonałość i zdobyli status kwalifikujący ich do pełnienia służby jako guru. Śastry wskazują, że guru rzeczywiście najczęściej stają się siddhami poprzez sadhanę.
Wszystkie opisy wyzwolonych dusz zawarte w Bhagawadgicie odnoszą się do dziwanmuktów, którzy są sadhanasiddhami, a nie nitjasiddhami. Czajtanjaczaritamryta mówi:
kibā vipra, kibā nyāsī, śūdra kene naya
yei kṛṣṇa-tattva-vettā, sei ‘guru’ haya
To oznacza, że guru może pochodzić z dowolnego środowiska – świeckiego bądź religijnego. Jeśli w kontekście tej dyskusji coś w tym wersecie szczególnie rzuca się w oczy, to właśnie fakt, że nie mówi on nic o zstępowaniu guru ze świata duchowego.
Jeśli guru zstępuje z góry, uważa się to za rzadki przypadek. Stąd tytuł „Siódmy Goswami” nadany Bhaktiwinodzie, łączący go z Sześcioma Goswamimi – nitjasiddhami, którzy pojawili się czterysta lat przed nim. Bhaktisiddhanta powiedział swoim zwolennikom, aby uważali się za członków Bhaktiwinodapariwary (czyli duchowej rodziny Bhaktiwinody – przyp. red.), wskazując tym samym, że Bhaktiwinoda Thakura był wiecznym towarzyszem Mahaprabhu Śri Czajtanji — nitjasiddhą.
Rewolucyjne osiągnięcia Bhaktisiddhanty Saraswatiego Thakury sprawiły, że jego zwolennicy uznali go za nitjasiddhę, który zstąpił, by szeroko propagować intonowanie świętego imienia Kryszny. Już samo propagowanie tezy, że Bhaktiwinoda i Bhaktisiddhanta byli nitjasiddhami – w odróżnieniu od pozostałych – pokazuje, że status ten stanowi wyjątek. Zarazem musimy wziąć pod uwagę, że guru jest ostatecznie samym Kryszną. Kryszna mówi:
ācāryaṁ māṁ vijānīyāt
„Wiedz, że ja jestem aczarją”.
W świetle tego musimy uznać, że Kryszna jest nitjasiddhą, a zatem z tego punktu widzenia wszyscy guru również są nitjasiddhami. To właśnie Kryszna zstępujący w wisznuicie jest tym, którego czcimy jako Śri Guru. To, jaka była przeszłość danego wisznuickiego guru, ma dla nas niewielkie znaczenie. Co więcej: z samej natury naszego boskiego doświadczenia w relacji ze Śri Guru będziemy postrzegać jego przeszłość jako duchową – bez względu na to, jak bardzo mogła się wydawać materialna. Taka jest moc miłości.
Jeśli weźmiemy pod uwagę koncepcję bhagawata-guru-parampary (bhāgavata-guru-paramparā) Bhaktisiddhanty, możemy znaleźć w niej więcej nitjasiddhów niż sadhanasiddhów. Jednak pomiędzy tymi wymienionymi osobami, które mogą być nitjasiddhami, są także setki sadhanasiddhów – najczęściej dikszaguru cieszących się dużym autorytetem.
Ostatecznie jednak nie ma różnicy między jednym rodzajem siddhy a drugim. Jedni i drudzy są siddhami. W istocie Sanatana Goswami mówi w swojej tice (ṭīkā, komentarz) do Bryhadbhagawatamryty w odniesieniu do Prahlady, że sadhanasiddhowie są lepsi, ponieważ ich oddanie zostało poddane próbie!
Pytanie: Powiedziałeś kiedyś, że nie uważasz obecnie harinamy za skuteczne narzędzie nauczania na Zachodzie. Dlaczego?
Odpowiedź: Odnosiło się to do intonowania na ulicach. Pewnego razu Prabhupada polecił nam przerwać harinamasankirtanę w Indiach, ponieważ ludzie nie okazywali jej szacunku. Do tej właśnie zasady się odwoływałem. Gdy tak się dzieje, powinniśmy znaleźć inne sposoby docierania do ludzi, chcąc nadal wychwalać Boga. Bhaktisiddhanta Saraswati Thakura dał nam dynamiczną koncepcję kirtany, prasę drukarską i tak dalej. Tutaj z powodzeniem korzystamy z internetu, prawda?
Pytanie: Niedawno prowadziłem dyskusję online ze zwolennikiem Radhy Ramany Czarany Dasy Babadżiego. Twierdził on, że bhaja nitāi gaura rādhe śyāma, japa hare kṛṣṇa hare rāma jest autentycznym bhadżanem, i odrzucał krytykę zwolenników Bhaktisiddhanty Saraswatiego Thakury. Powiedział, że nie jest to mantra, lecz bhadżana przeznaczona do kirtany, i że nie istnieje żadne prawo zabraniające tworzenia nowych bhadżan. Twierdził również, że mantra Hare Kryszna przeznaczona jest wyłącznie do dżapy, powołując się na to, że w żadnej biografii Czajtanji nie ma ani jednego przykładu, w którym mahamantra Hare Kryszna byłaby śpiewana z kholem i krotalami.
Odpowiedź: Musisz zrozumieć, że wielkie osoby czasami się różnią. Zarówno Bhaktisiddhanta, jak i Czarana Dasa Babadżi są wielkimi osobami – z pewnością w tym sensie, że każdy z nich wywarł potężny wpływ na wielu ludzi i zainspirował ich do intonowania świętego imienia Kryszny. Dlatego obu z nich należy okazywać szacunek, przynajmniej z dystansu, stosownie do tego, z którą grupą jest się związanym. Jest to zwykła uprzejmość, a co więcej – nakazuje ją sam Rupa Goswami.
Jeśli chodzi o sam argument, istnieją dwa stanowiska i podejrzewam, że zawsze tak będzie. Każda ze stron wspiera swoje stanowisko cytatami z pism i ich interpretacjami, przekonującą logiką, przykładami wcześniejszych precedensów ustanowionych przez wielkie dusze i tak dalej. Jednych wielbicieli przekonuje prezentacja jednej strony, innych – drugiej. Częściej jednak pociąga ich sama osoba albo jej współcześni zwolennicy, a następnie zaczynają skłaniać się ku jej szczególnemu ujęciu wszystkiego.
Nie ma w tym nic złego i bardzo niewielu wielbicieli zmieni swoje stanowisko. Dyskutujemy bardziej po to, by racjonalnie uzasadnić własne uczucia, niż po to, by przekonać innych. To również jest w porządku i być może na pewnym etapie konieczne. Powinniśmy jednak mierzyć wartość naszych rozmów tym, na ile prowadzą one do poprawy naszej własnej praktyki.
Nic nie przekona innych bardziej niż nasz osobisty przykład i nic nie da nam większego zadowolenia niż nasz własny postęp duchowy.
[Opracowanie: GVd]
[Bhaktiwinoda Thakura z rodziną; Bimal Prasad, późniejszy Bhaktisiddhanta Saraswati Thakura, pierwszy z lewej w górnym rzędzie. Fotografia sprzed 1900 r., autor nieznany; źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna]