10 lipca 2008
Pytanie:
Czytam obecnie Twoją książkę Bhagawadgita – Jej filozofia i emocje i zainteresowało mnie, dlaczego przetłumaczyłeś sanskryckie słowo papam jako „grzech”. Rozumiem, że słowo papam można również przełożyć jako „wina” lub „występek”. Jeśli na przykład dziecko nie słucha matki i wysypuje ziemię z doniczki na podłogę, czy do opisania jego zachowania użycie słowa „grzech” byłoby właściwe? Słowo „grzech” ma w kulturze zachodniej i chrześcijańskiej bardzo surowe konotacje, dlatego zastanawiam się, czy w Bhagawadgicie niesie ono podobny wydźwięk.
Odpowiedź:
Sanskryckie słowo papam oznacza przeciwieństwo punyam (pobożności). W kontekście Bhagawadgity oba terminy odnoszą się odpowiednio do nieprzestrzegania nakazów pism (a zatem działania wbrew nim) oraz do ich przestrzegania. Zamiast „grzech” słowo papam można by przetłumaczyć jako „bezbożność” lub „brak poszanowania”, jednak uważam, że tłumaczenie go jako „wina” nie oddawałoby w pełni intencji Gity.
Bez wątpienia wszyscy mamy swoje przywary, a ponieważ przeszkadzają one w naszym rozwoju duchowym i generują negatywne reakcje (złą karmę), są one zbliżone do chrześcijańskiego pojęcia grzechu — z tą różnicą, że takie „karmiczne grzechy” nigdy nie skutkują wiecznym potępieniem. Jeśli jednak czujesz się bardziej komfortowo, myśląc o pewnych czynach przeszkadzających w rozwoju duchowym jako o niewłaściwym zachowaniu i chcesz określać je sanskryckim słowem papam, nie sądzę, by można było Ci to poczytać za winę, ani byś z tego powodu popełniał jakikolwiek grzech.
Pytanie:
Jako wielbiciel przebywający w więzieniu mam obawy związane z dietą. Nie mogę tu przygotowywać i ofiarowywać jedzenia Bóstwu Kryszny, a rozumiem, że jest to zasadniczy element mojego życia duchowego. Trudno jest mi również przestrzegać Ekadasi — postu polegającego na powstrzymaniu się od zbóż i roślin strączkowych dwa razy w miesiącu — którego przestrzeganie Śri Czajtanja zalecił wszystkim swoim wielbicielom.
Obecnie ofiarowuję Krysznie dostępne tu dania wegetariańskie w umyśle, lecz jedzenie to nie zostało ugotowane przez wielbicieli, a zatem praktyka ta nie jest w ścisłym sensie zgodna z wytycznymi pism. Rozwiązaniem byłoby pozwolenie mi na prowadzenie własnej kuchni i samodzielne gotowanie, lecz władze więzienne nie wyraziły na to zgody. Byłyby natomiast skłonne kupować dla mnie posiłki przygotowane przez wielbicieli mieszkających poza więzieniem — kompromis, który wydaje mi się rozsądny, lecz nie zadowolił wszystkich wielbicieli, którzy mi doradzają. Niektórzy z nich zachęcają mnie do wniesienia pozwu przeciw administracji więziennej, twierdząc, że nie pozwala mi ona praktykować mojej religii w zakresie diety. Nie czuję się jednak w pełni komfortowo z perspektywą procesu sądowego i wszystkiego, co się z nim wiąże, dlatego zwracam się do Ciebie, darząc Twoje porady najwyższym szacunkiem. Czy powinienem wnieść sprawę do sądu?
Odpowiedź:
Moim zdaniem, oferując zakup posiłków przygotowanych przez wielbicieli, administracja więzienna zaproponowała rozsądny kompromis — taki, który najprawdopodobniej zadowoliłby zarówno sędziego, jak i Twoje potrzeby religijne. Choć znalezienie wielbiciela spoza więzienia, który gotowałby dla Ciebie, może być pewnym obciążeniem, ciężar, jaki Twoja propozycja nakładałaby na państwo, jest znacznie większy. Istnieją więc poważne podstawy, by sądzić, że ewentualny proces sądowy zakończyłby się dla Ciebie niepomyślnie.
Ponadto w historii krysznabhakti istnieje wiele przykładów wielbicieli, którzy znaleźli się w warunkach dalekich od ideału — takich, które uniemożliwiały im gotowanie i ofiarowywanie jedzenia Bóstwu. Prostym, a bynajmniej nie skrajnym przykładem jest działalność kaznodziejska w Indiach (co może brzmieć zaskakująco). Gdy uczniowie Śrili Prabhupady nauczając udawali się do indyjskich rodzin, aby pozyskiwać tzw. „członków dożywotnich” dla ISKCON-u, nie mieli ani możliwości gotowania, ani tym bardziej ofiarowywania przygotowanego jedzenia Bóstwu. Gdy przedstawiono ten dylemat Śrili Prabhupadzie, poradził im po prostu, by jedli w restauracjach wegetariańskich. W takich sytuacjach należy jeść i modlić się, aby energia uzyskana z pożywienia została spożytkowana wyłącznie w bhakti dla Kryszny — co zapewnia, że podtrzymywanie ciała nie pogłębi naszego uwikłania w życie materialne.
Wasudewa i Dewaki byli przez lata więzieni, a Kansa, który ich uwięził, nie zapewnił im możliwości gotowania ani ofiarowywania posiłków. Mimo to Kryszna objawił się w ich sercach, a następnie ukazał im się osobiście w więzieniu. Innymi słowy, ich życie duchowe nie zostało ograniczone przez brak zewnętrznych udogodnień. Jeśli chodzi o Ekadasi, ideałem jest całkowity post — od jedzenia i picia — począwszy od poprzedniego wieczoru. Jeśli jednak nie jest to możliwe, wystarczy powstrzymać się od zbóż i pić jedynie mleko lub sok owocowy, które — jak rozumiem — są powszechnie dostępne w więzieniu. Nikt nie powinien zabraniać Ci takiej praktyki religijnej.
Śri Kryszna mówi w Bhagawadgicie (9.26), że jeśli ktoś ofiaruje Mu z oddaniem i czystością liść, kwiat, owoc lub wodę, on przyjmie taką ofiarę. W wersecie tym słowo „oddanie” pojawia się dwukrotnie, co wskazuje, że ponad wszystko Kryszna przyjmuje właśnie miłosne oddanie. Sens jest taki, że im więcej miłości zawiera ofiara, tym więcej Kryszna „spożywa”. Idealnie byłoby, gdyby Bóstwo przyjęło całą ofiarę, a wielbiciel zadowolił się postem. Jeśli wtedy Pan okaże szczególną troskę, by taki wielbiciel otrzymał coś do jedzenia — posuwając się nawet do osobistego przyniesienia mu pożywienia, jak uczynił to w przypadku Madhawendry Puriego — wówczas takie jedzenie jest prawdziwym prasadam, czyli łaską Kryszny.
Kryszna mówi, że spożywa to, co zostało przygotowane i ofiarowane z miłością. Jeśli jednak ktoś nie jest w stanie ofiarować mu tak czystej miłości, Kryszna oznajmia w kolejnym wersecie (9.27), że należy mu ofiarować wszystko, co się czyni, wszystko, co się je, wszystko, co się rozdaje, oraz wszelkie wyrzeczenia, jakie się podejmuje. W wersecie tym Bhagawan nie mówi jednak, że je, gdy ofiarowujemy mu cokolwiek, co spożywamy — ponieważ jedzenie i miłość nie są tym samym. Mimo to zachęca mniej zaawansowanych, aby ofiarowywali wszystko, co jedzą, gdyż taki akt ofiarny ma działanie oczyszczające.
Podsumowując: nie chodzi o samo jedzenie, lecz o ofiarowanie. W umyśle możesz ofiarować Bhagawanowi wszelkiego rodzaju wykwintne potrawy, a on je przyjmie. Praktyka ta znana jest jako manasa sewa (manasa seva) i stanowi w pełni autoryzowany sposób służenia Bóstwu. Dlatego nawet w więzieniu możesz ofiarować jedzenie dla jego zadowolenia. Jeśli chodzi o to, co sam jesz — mimo że jesteś pozbawiony wolności, dzięki zrządzeniu Boga regularnie otrzymujesz wegetariańskie jedzenie. Okazuj wdzięczność i ofiaruj je mu w umyśle. Przede wszystkim pamiętaj, że bhakti dotyczy bardziej szczerości niż ścisłego przestrzegania zasad. Bądź szczery w tym, co jesteś w stanie praktykować formalnie, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich się znajdujesz. Zrozum istotę formalności i zastosuj ją w praktyce. Jeśli tak uczynisz, będziesz czynił postęp, gdziekolwiek się znajdujesz. Taka jest moja rada.
[Opracowanie: GVd]