31.12.2000.
Hari-katha ze Swamim B. V. Tripurarim, Wryndawana, Indie, 4 marca 2000 r.
W trzeciej śloce Śrimad Bhagawatam otrzymujemy błogosławieństwo skierowane do nas wszystkich: pibata bhāgavataṁ rasam ālayam — „pijcie z tego, pijcie ten owoc”. Zwykle nie pijemy owoców, ale kiedy wrzucimy je do wyciskarki, wszystko, co niepożądane — skórka i pestki — zostaje oddzielone i pozostaje jedynie czysty sok. Tym właśnie jest Śrimad Bhagawatam — najczystszym sokiem Absolutnej Prawdy. Jest ono nigama-kalpa-taror galitaṁ phalam — dojrzałym owocem drzewa wiedzy wedyjskiej. Powiedziano nam, abyśmy je pili. A jeśli po wypiciu stracimy przytomność, mamy wstać i pić dalej!
Właśnie dlatego powinniśmy studiować Śrimad Bhagawatam. „Sādhu-saṅga nāma-kīrtana bhāgavata-śravaṇa” — te trzy rzeczy: towarzystwo wielbicieli, namakirtana oraz słuchanie Śrimad Bhagawatam, co oznacza słuchanie dziesiątego canto. Takie jest zdanie Śri Dżiwy Goswamiego wyrażone w jego komentarzu do wersów Śri Rupy Goswamiego z Bhaktirasamrytasindhu, gdzie wspomniane są te angi, czyli elementy sadhanabhakti. Powinniśmy studiować całe Śrimad Bhagawatam, ale dziesiąte canto jest szczególnie potężne.
Słyszymy, że musimy pozostawać w zgodzie z sadhu, śastrami i guru. Istnieje jednak jeszcze czwarty element. Jaki? „Guru-mukha-padma-vākya, cittete koriyā aikya”. Nasze serce — „cittete koriyā aikya”. To, jak te rzeczy poruszają nasze serca, decyduje o naszej reakcji na nie. Dlatego podążamy właśnie w tym kierunku. Nie dlatego, że coś zostało nam nakazane, lecz z powodu uczucia wzbudzonego w nas przez guru, sadhu i śastry.
Dlatego serce jest najważniejsze. Powinniśmy wiedzieć, że każdy z nas ma własne serce dla Kryszny. Powinniśmy dobrze znać tattwę, filozofię — albo dzięki własnym, uważnym studiom, albo, jeśli nie mamy takich predyspozycji, poprzez służbę dla tych, którzy ucieleśniają Bhagawatam — święty tekst. W ten sposób również możemy nauczyć się tattwy. W rezultacie stopniowo sami zaczniemy odczuwać smak tych rzeczy. Wówczas wiele cudownych aspektów, które jeszcze się nie ujawniły, wyjdzie na światło dzienne, a my staniemy się dla nich środkiem wyrazu, narzędziem.
To jest rozwój: od przyjmowania tego, co zostało sprowadzone z góry, i rozprowadzania tego — co powszechnie uważa się za najwyższą służbę, czyli sprzedaż książek — ku faktycznemu sprowadzaniu tych książek z góry poprzez ich pisanie, wydawanie i tak dalej. To naturalna progresja. Mamy nadzieję, że wszyscy staniecie się tacy, iż będziecie mieli własne przemyślenia — po tym, jak naprawdę zastanowicie się nad wszystkim, co trafiło do waszych głów i serc.
Każdy z nas powinien mieć własne życie, życie duchowe. Słuchanie sadhu i guru ma dać nam takie życie, dzięki któremu będziemy potrafili stanąć na własnych nogach i — mówiąc obrazowo — pilotować własny samolot. Lecieć tak wysoko, jak tylko możemy, na niebie naszego duchowego życia. Dziesiąte canto również służy temu, by je czytać, i właśnie dzięki niemu możemy szybować bardzo wysoko. Powinniśmy znać pierwszych dziewięć cant, powinniśmy znać całe Śrimad Bhagawatam. Jednak szczególnie pomocne będzie dla nas słuchanie dziesiątego canto. Nie chodzi o to, że Dżiwa Goswami mówi, by nie czytać pozostałych dziewięciu cant i od razu przeskoczyć do dziesiątego. Powinniśmy dojść do niego w odpowiednim właściwym czasie, a potem — na pewnym etapie — całkowicie pochłonąć się krysznalilą.
Jak jednak mamy pochłonąć się krysznalilą? Nie w taki sposób, że usiądziemy i sztucznie będziemy próbować pamiętać o ośmioczęściowej lili Kryszny, wyobrazić sobie samych siebie wewnątrz niej, kiedy nie mamy jeszcze takiej czystości serca, by spokojnie siedzieć i nawet uważnie praktykować nama-smaranam — intonowanie dżapy. Raczej na początkowym etapie możemy praktykować takie lilasmaranam w połączeniu z naszym intonowaniem, zgłębiając lile Kryszny tak, jak przedstawione są w Śrimad Bhagawatam przez aczarjów. Powinniśmy wiedzieć wszystko o tej osobie, którą nazywamy naszym Panem, przyjacielem i Bogiem — o Krysznie. Kiedy się urodził? Gdzie się urodził? Kim są jego rodzice? Powinniśmy czerpać tyle, ile tylko możemy, ze Śrimad Bhagawatam, komentarzy i literatury uzupełniającej.
Kiedy po raz pierwszy czytamy dziesiąte canto Śrimad Bhagawatam, możemy nawet nie zauważyć, że gdy Kryszna opuścił Wryndawanę i udał się do Mathury, obiecał wszystkim, że wróci. Co więcej — nie tylko on obiecał, ale także Maharadża Nanda zapewnił wszystkich, że Kryszna wróci. A jednak wygląda na to, że Kryszna udał się do Mathury, potem do Dwaraki, następnie zakończył swoje rozrywki w Dwarace i dopilnował, aby wszyscy jej mieszkańcy wrócili do Boga. Dzięki swojej mistycznej mocy doprowadził do tego, że popadli między sobą w konflikt, walczyli ze sobą i wzajemnie się zgładzili — i w ten sposób lila dobiegła końca. Może nam to wystarczyć, kiedy czytamy Śrimad Bhagawatam po raz pierwszy.
Ale co właściwie wiemy o Krysznie? Jakie jest nasze oddanie dla niego, skoro coś takiego nas zadowala? Goswami pokazali nam inny standard. Musieli odnaleźć w Śrimad Bhagawatam sposób, w jaki Kryszna spełnił swoją obietnicę i powrócił. A nawet gdyby jej nie spełnił, doszli do wniosku, że i tak musiał powrócić. Jak mógłby nie wrócić? Maharadża Nanda obiecał! Jedynym powodem, dla którego Jaśodamaji pozwoliła Krysznie odejść do Mathury, była obietnica Nandy: „Zapewniam was wszystkich, że Kryszna wróci. Sprowadzę go z powrotem”.
Jak jednak wiemy, Maharadża Nanda nie zdołał wypełnić swojej misji. Został oszołomiony wyrafinowanym społeczeństwem Mathury. Choć był królem, pozostawał prostym pasterzem krów. Udał się do Mathury i spotkał Wasudewę oraz Dewaki — bardzo arystokratycznych ludzi. Chociaż Maharadża Nanda był przyrodnim bratem Wasudewy, nadal był pasterzem, podczas gdy Wasudewa – kszatriją. Po zabiciu Kansy Wasudewa i Dewaki przekonali go: „Powinieneś zostawić swojego syna tutaj, aby mógł otrzymać wykształcenie”. I tak Maharadża Nanda wrócił z pustymi rękami — bez Kryszny. Jednak nikt we Wryndawanie nie obwiniał go ani przez chwilę. Chociaż obiecał, że sprowadzi Krysznę z powrotem, gdy wrócił bez niego, nikt nie był na niego zły, ponieważ wszyscy rozumieli, że jego smutek był jeszcze większy niż ich własny — obiecał i nie zdołał dotrzymać słowa.
„Jak to możliwe, że Kryszna nie wrócił?” — właśnie o takim sposobie myślenia mówię. Powinniśmy rozwijać się w naszej praktyce i kulturze duchowej tak, aby tego rodzaju sposób myślenia pojawiał się w nas naturalnie. To swoiste „myślenie-czucie” — odczuwanie Kryszny i rozumienie natury krysznalili. Dlatego studiujcie Śrimad Bhagawatam z takim nastawieniem — aby rozbudzić w sobie uczucie do krysznalili. Goswami nie mogli zaznać spokoju, dopóki nie odnaleźli w Śrimad Bhagawatam tego, jak Kryszna powrócił do Wryndawany.
Powinniśmy więc próbować studiować te książki w dobrym towarzystwie i słuchać prawdziwych wielbicieli, tak aby rozwinęło się w nas uczucie i abyśmy z czasem potrafili samodzielnie rozmyślać o tych wszystkich kwestiach. I mogli duchowo rozumować — z czystym sercem i uczuciem. W kręgach duchowych poruszamy się właśnie za pomocą uczucia. Z czasem nasze serce się ujawni.
Kiedy wchodzimy w krysznalilę, jest to jak nowa strona w książce. Być może istnieje ona już w postaci ukrytej, uśpionej, ale nie została jeszcze zapisana. Tak jak ktoś, kto pisze książkę — może najpierw długo rozmyślać, zanim zacznie pisać, a potem myśli rozwijają się i upiększają. Księga krysznalili została już napisana i wszyscy uczestnicy już tam są, a mimo to każdego dnia pojawiają się nowe strony.
Zostaniemy zapisani na tych stronach, a nasze czyny staną się piórem, którym Kryszna je dopisze. Taką właśnie księgą jest Śrimad Bhagawatam. To nie tylko siedemnaście tysięcy ślok – ono jest nieograniczone.
[Opracowanie: GVd]